Zdrowie się ma albo się go nie ma. To jest maksyma do której się dochodzi dopiero po pierwszej jego trwałej utracie.

 

Trwała utrata może być powolna lub nagła. Ta powolna jest w pewnym sensie prostsza do przyjęcia, bo sukcesywnie się do niej przyzwyczajamy. Dużo gorsza jest ta nagła. Dziś jesteśmy zdrowi, albo tak nam się wydaje bo funkcjonujemy, często na wysokich obrotach,  nie mamy czasu na analizę stanu zdrowia. Gnamy do przodu bo takie czasy, więcej, szybciej, lepiej, to nasze obecne pryncypia. Na zdrowy tryb życia nie ma czasu, na razie funkcjonujemy, więc będziemy się martwić o to później,

albo … ?? no właśnie, jak już się wydarzy coś złego.

 

I tu zaczyna się nowy rozdział naszego życia. Nowe „życie po  życiu” to brzmi strasznie, ale jak się to przeżyje to zaczyna być realne.

Dla przykładu sytuacja po tak częstym ostatnio schorzeniu jakim jest udar mózgu, niedokrwienny lub wylewowy, nie wiadomo który gorszy. W jednej chwili z osoby nieprzeciętnie czynnej, zorganizowanej, ustawionej rodzinnie ekonomicznie i zawodowo – stajesz się prawie roślinką, która wprawdzie żyje, ale jest bardzo uzależniona od wielu osób które muszą wspomagać podstawowe czynności życiowe. I to jest stan na który praktycznie nie masz wpływu, bo wszystko albo prawie wszystko przestało funkcjonować. Masz na przykład świadomość, nie piszę o stanie gorszym, bo wtedy nie ma co opisywać, ale nie możesz wykonać podstawowych ruchów kończynami prawej lub lewej strony ciała. Leżysz i zastanawiasz się co dalej.

 

A co dalej to następnym razem bo to kolejny rozdział – jak wygląda „życie po życiu”

03 września 2020

blog o tematyce zdrowia - udar

powrót do bloga

webmail

Napisz do nas

Sfera Net

ebeck

 

powrót do bloga

zdrowie